
Autor: Tomasz Furtak
Talent Ratonia i jego życie przyćmiła sława Edwarda Stachury, na którego polscy literaci w latach osiemdziesiątych skupili swoją uwagę. Dlatego bohater spektaklu był wtedy zapomniany. Kiedyś mówiono w stolicy: Kazik Ratoń idzie ulicą, całe niebo nad Warszawą płacze. Taki właśnie był Ratoń; alkoholik, degenerat, clochard. Pisał wiersze o samotności, o potrzebie miłości. - Po wielu latach na nowo odkrywamy jego twórczość. - przyznaje Ireneusz Wagner. Dlaczego autor napisał spektakl? Wagner w tym samym roku, kiedy Ratoń zmarł (1983), przeczytał artykuł Zbigniewa Jerzynę, który opisał trzech poetów tragicznych. Wśród nich znalazł się także Ratoń. - Zawsze fascynowali mnie poeci tragiczni. Po wielu latach odkryłem na nowo tę postać i napisałem pierwszą sztukę o nim w Polsce - mówi bialski artysta.
Więcej o spektaklu w najnowszym numerze Wspólnoty