Strona główna | Forum | Kontakt | Linki | Galeria | Okładki | O nas | Reklama | Archiwum |
WWW.E-WSPOLNOTA.COM | Jesteś tu: http://www.e-wspolnota.com   Biała Podlaska   Kultura    Getto_na_deskach_Ekonomika-1400
Wspólnota » Biała Podlaska » Kultura | Środa, 27 października 2010r. 13:28

Getto na deskach Ekonomika

Autor: Tomasz Furtak


Swoim dzieciom tylko raz pozwoliłem iść na ten spektakl – mówi aktor Marek Tercz o adaptacji „Zdążyć Przed Panem Bogiem”, która ukazuje przeżycia Żydów katowanych w warszawskim gettcie.

Uczniowie bialskiego „Ekonomika” obejrzeli adaptację utworu Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”. W sztuce zagrali kieleccy aktorzy Marek Tercz i Magdalena Jarek. Z aktorami przeprowadziliśmy wywiad.

Tomasz Furtak: Skąd pomysł na interpretację właśnie tego spektaklu?
Marek Tercz: To nie jest adaptacja wprost książki Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”, tylko wybrane wątki przełożone na język sceniczny. Mnie siedem lat temu zaproponowano, bym ją napisał. To interpretacja daleka od oryginału, ponieważ musiałem stworzyć taki spektakl, aby adresaci, czyli młodzi ludzie mogli jak najbardziej przeżyć to emocjonalnie. Książka jest napisana językiem reporterskim, pozbawionym emocji. Moim głównym zdaniem było tak skonstruować postać, i napisać jej tekst. Tu nie ma żadnego zdania z książki. Tekst spektaklu jest napisany językiem scenicznym. Dlatego interpretacja sceniczna jest taka, ponieważ żyjemy w dobie chwastu informacyjnego, który w przeważającej części informuje nas o śmierci, bądź nieszczęśliwych zdarzeniach, i człowiek odbiorca przestaje reagować w sposób emocjonalny. Cały czas jest epatowany tego typu informacjami. Z tego względu stworzyłem postać bardzo emocjonalnie wyrazistą. Ona nie odzwierciedla portretu psychologicznego samego Edelmana. Mamy do czynienia z kimś skupiającym w sobie wiele postaci.

Nie można zajechać widza
TF: Co było najtrudniejsze w przełożeniu dzieła, który dotrze do młodych słuchaczy?
MT:To, aby budując portret psychologiczny głównej postaci, tak przecedzić tekst, żeby postać alter ego Edelmana była pasem transmisyjnym między zawartością literacką, scenariuszem i odbiorcą. Wyrzuciłem wszystko ze scenariusza to, co wydawało mi się, że nie zrobi na współczesnym, młodym widzu wrażeniu. Sztukę gra co najmniej pięć składów. Zawsze ja to reżyseruję. I w tej pracy z innymi niż ze sobą trudne było to, żeby tę postać nie uczynić histeryczną, ani techniczną, tylko w sposób wyważony emocjonalną. Czyli jak trzeba szeptem mówić, to jest szept. To ma nie być granie, tylko trzeba się tak mocno utożsamić z alter ego Edelmana, żeby mówić to od siebie, własnym głosem, i wtedy to się najbardziej sprawdza. I to jest najtrudniejszy zabieg. To ma być prawdziwe. Tu nie wolno kłamać, bo to jest za duży ciężar gatunkowy. Chodzi o to, żeby nie było tak zwanego „grajstwa”.

TF: Na początku adaptacji pojawiały się wstawki humorystyczne...
MT: Elipsa dramaturgiczna spektaklu polega też na tym, że co rusz pokazuje się lekkie, nazwijmy to przymrużenie oka. Ciężar gatunkowy scenariusza jest taki, że jeśli zaczęlibyśmy nim jechać, to byśmy zajechali nim widza. Dopiero od jednej trzeciej do końca jest już na poważnie. Ten spektakl idzie cały czas w górę. Aktor do końca musi trzymać spektakl na plecach. Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś przyszedł na spektakl i w międzyczasie wyszedł. To jest całość.

Napłynęły jej łzy do oczu i powiedziała: Przepraszam, nie mogę nic mówić

TF: Na ile udaje się panu wejść w rolę postaci, którą pan gra?
MTNie jestem zawodowym aktorem, tylko reżyserem. A gram to dlatego, że to napisałem i pokazywałem na próbach aktorom jak to widzę. I tak to we mnie weszło, że okazuje się, że mogę spokojnie grać. A piszę trochę pod siebie. Tak jak ja to widzę. W związku z tym ja tego nie gram. Ja to tak czuję.
TF: Czy zdarzało, się że ktoś z uczniów dziękował wam po występie?
Magdalena Jarek: Niedawno byliśmy ze sztuką w Żaganiu. Po spektaklu poszliśmy na obiad. Gdy wracałam do samochodu, podeszła do mnie dziewczyna, zapytała, czy ja grałam w tym spektaklu. Ja mówię, że tak. Ona stanęła, napłynęły jej łzy do oczu, i powiedziała: „Przepraszam, nie mogę nic mówić”. I odeszła.
MT: Inne granie jest dla dużej widowni, bo to trzeba tak zagrać, żeby ostatni rząd był tak samo poruszony jak pierwszy. Najlepsze są małe teatry, do 150 miejsc. Ale gramy też w salach gimnastycznych. Najważniejszy jest kontakt z odbiorcą. Trzeba podać pewien sens, ideę, w ramach powszechnej humanizacji, wiary w to, że ten świat będzie coraz lepszy.
TF: Potrafi pan płakać podczas grania. Czy płacz jest wymuszony?
MT: Technicznie tego nie robię. Ja się wzruszam. Tu jest pewien rezonans. To wraca. Ja widzę reakcje. Są bardzo różne. Od kamiennych po bardzo emocjonalne. To naturalne. Materiał jest straszny. Swoim dzieciom tylko raz pozwoliłem iść na ten spektakl.

Stare Żydówki śpiewały piosenkę tym, którzy szli na śmierć

TF: Pani Magdo, ma pani w cudzysłowie, niewdzięczną rolę. Na widowni tak samo czułem się jak postać, którą pani grała – osoby, która nic nie wie, i tylko zadaje pytania.
MJ: To nie jest tak do końca. Na wstępie spektaklu opowiadam o motywie muzycznym, który przeplata się przez cały spektakl. To opowieść o tym, że tę piosenkę śpiewały stare Żydówki ludziom, którzy szli na śmierć. Śpiewały tak cicho, że przez te melodię słychać było bicie serca. Dlatego, że były głodne i słabe. W getcie starym ludziom nie dawano pożywienia. Mogli zjeść tylko to, co pozostawało po młodszych. Jest troszkę mowy o tym, że warszawskie getto było największym gettem w Europie. Troszkę jest mowa o Edelmanie. Trochę jest próba konfrontacji z widzem, że ja zadaję niekiedy im pytania, na które wiem z góry, że nie odpowiedzą. Ale jest to też próba nawiązania kontaktu.

Między Moniką Olejnik i Ewą Drzyzgą

MT: Na przykład, dlaczego 10 tysięcy wywożono z warszawskiego getta. Dlaczego akurat ta liczba?
MJ: Właśnie dlatego, że tyle mogły przerobić dziennie komory gazowe. Ten wstęp ma na celu wyciszenie widza, ale też wprowadzenie w temat. Ja nie mam takiego wrażenia, że siedzę na scenie jak ten głupek i nic nie wie. Bo powstaje pytanie. To było 60 lat temu. Teraz wraca człowiek z wojny z Afganistanu. Ja też jestem głupkiem w stosunku do tego, co on przeżył. Zawsze tam gdzie jest świadek, wie, czego ja nie wiem. Hanna Krall też pewnie wszystkiego nie wiedziała. Dla mnie najtrudniejszą rzeczą było stworzenie postaci dziennikarza. Rola dziennikarza polega na tym, że on musi ciągnąć informację, ale w pewnym momencie, przy takim natłoku okrucieństwa, które słyszy, ona nie może nim zostać, ona musi być człowiekiem. Ja dzielę sobie dziennikarzy na dwa rodzaje. Jest Monika Olejnik, która jest niewzruszona i Ewa Drzyzga, która płacze. Dziennikarka w adaptacji musi być kimś pomiędzy. Musi ciągnąć informacje, czasami być bezczelna, jak na początku. Ona tak sobie to wymyśliła i tak zaczęła. Natomiast wtedy kiedy kończy się część z bohaterami getta, kiedy Edelman opowiada o Poli Liwszyc, to przynajmniej ja mam wyrzuty sumienia, bo on to powiedział przeze mnie.
MT: Ta postać poprzez uświadamianie sobie informacji, które jej sprzedaje Edelman, nieustannie się przeistacza. Zaczyna szeroko otwierać oczy ze zdumienia, ale w pewnym momencie te oczy pękają.
MJ: Być może widz chciałby zadać jakieś pytanie. Ale w takich sytuacjach niewiele osób ma na to odwagę. Tu jestem łącznikiem między widownią, którą zapraszam, a Edelmanem.

 


Oceń wagę artykułu

Ocena: 2.8/5 (Oddane glosy: 6)

Komentarzy (1)     Dodaj swoją opinię Czytano: (840) razy.

 

slicznotka016 [2011-01-11 16:49]

Jaki tytuł nosi utwór, który występuje w spektaklu? Świetny spektakl.



Ocen ten komentarz:

Ocena: 1.0/5 (Oddane glosy: 1)

 

Skomentuj artykuł:
Imię/Nick:

Twój wpis:

Możesz wspisac jeszcze: znaków.


Proszę przepisać kod z powyższego obrazka:


Redakcja Internetowego Serwisu Informacyjnego e-wspolnota.com nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.



Aby dodać komentarz należy wypełnić wszystkie pola formularza.

2009 Projekt i wykonanie pawlusza | © Wydawnictwo Wspólnota - Mateusz Orzechowski stat4u