
Autor: Łukasz Wasilewski
Życie Andrzeja Wilbika to wspaniały materiał na książkę bądź scenariusz filmowy. Urodził się w Białej Podlaskiej, tutaj również ukończył liceum ogólnokształcące. Następnie próbował swoich sił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na kierunku historycznym. Ale jak sam wspomina wciągnęła go nauka życia czyli najważniejszy fakultet. – Jest taka książka Sienkiewicza, mało znana "Bez dogmatu". Bohater to artysta bez przydziału i ja tak żyłem, taka żaglówka bez steru. Nie bardzo wiedziałem gdzie w życiu się wścibić, żeby z tego żyć. Trochę się błąkałem – wspomina szkołę życia Wilbik. Pracował jako drwal w Bieszczadach, górnik, nauczyciel czy też magazynier. – Pracowałem jako drwal w ramach ucieczki od wojska. Czuję się pacyfistą i nie wyobrażałem sobie, że ktoś mnie gania z karabinem. Uciekałem, włóczyłem się po Polsce, zmieniałem meldunki. W sumie przez cztery lata. Najdłużej mieszkałem właśnie w Bieszczadach. Poznałem fajną dziewczynę. Prawdopodobnie tam bym został gdyby zatrudniono mnie w szkole w Zawadce koło Leska – mówi Wilbik. Po tułaczce związanej z unikaniem "zaszczytnej" służby wojskowej powrócił do Białej Podlaskiej. Tutaj także imał się wielu zajęć od rolnictwa po handel. Jedna rzecz nie zmieniała się w jego życiu – twórczość literacka.
– Pierwsze utwory o charakterze fraszkowym zacząłem pisać w wieku 6 może 10 lat. Pisałem do czasopisma "Świerszczyk", żeby przekonać się o ich wartości. Spodobały się – wspomina Andrzej Wilbik. Przez długi czas jednak jego twórczość nie docierała do szerszego grona miłośników literatury. – Jako dorosły trochę brakowało mi wiary w siebie. Pisałem ale tylko dla siebie. W końcu przełamałem się i wysłałem fraszkę nie byle gdzie bo do "Literatury". Opublikowali ją, z dobrą opinią i to dodało mi wiaterku w żagiel – kontynuuje bialski poeta.
"Maksyma" i Wiesław Gromadzki
Swoisty drugi oddech literacki Andrzeja Wilbika to spotkanie Wiesława Gromadzkiego. – Poznałem go w przyjemnych, barowych okolicznościach. Powiedział do mnie "toż ty mówisz poezją". Można powiedzieć, że za uszy przyciągną mnie do Klubu Literackiego "Maksyma" – wspomina Andrzej Wilbik. – Dopiero w Maksymie, w 1998 roku się ujawniłem – dodaje.
Spytany o inspiracje bez wahania odpowiada. – Życie. Brzmi banalnie ale taka jest prawda. Usłyszane od ludzi historie, anegdoty. Przykładowo opowiadanie "Rynkowa opowieść" jest zasłyszaną na rynku w Piszczacu historią starszego pana. Lekarze nie wiedzieli co mu jest. Wróżyli mu szybką śmierć, a ten pan wciąż żyje. Już kilkanaście lat, od tej diagnozy – mówi Wilbik.
Na niedawnym spotkaniu autorskim bialski poeta stwierdził z charakterystycznym poczuciem humoru, że napisał około dwóch tysięcy fraszek ale przyznaje się jedynie do pięciuset. W wydanym ostatnio zbiorze jest ich zdecydowanie więcej niż 500. Wszystkie w trafny i dowcipny sposób komentują otaczającą nas rzeczywistość. Pozytywny przekaz twórczości bialskiego poety idzie doskonale w parze z jego mottem życiowym– "Dobrze jest, a będzie jeszcze lepiej". Serdecznie polecamy "Różności fraszki w szczególności" autorstwa Andrzeja Wilbika, każdy znajdzie w książce coś dla siebie, a może nawet coś o sobie.