
Część radnych chciało odwołać przewodniczącego Rady Gminy Piszczac z funkcji. Póki co Mirosław Melańczuk może spać spokojnie. Do wprowadzenia punktu pod obrady zabrakło jednego głosu.
– Odnosimy wrażenie, że praca oraz funkcjonowanie Rady Gminy w Piszczacu może być lepiej zarządzane a budowanie wspólnego porozumienia między radnymi efektywniejsze i bardziej przejrzyste – taką argumentację przedstawili na ostatniej sesji należący do Klubu Radnych Razem na Rzecz Gminy Piszczac, chcąc wprowadzić punkt o odwołaniu przewodniczącego do porządku sesji. To nie pierwsza taka próba. – Chcieliśmy to zrobić w delikatny sposób na sesji nadzwyczajnej, bez mediów i gości zaproszonych. Pan Melańczuk odrzucił jednak tą ofertę, twierdząc, że zawierała błędy formalne. Dlatego próbowaliśmy na tej sesji – mówi radny Kamil Kożuchowski.
Melańczuk podczas posiedzenia rady prosił o konkretne uzasadnienie, którego zabrakło również innym obecnym na zgromadzeniu. – Dziwi mnie, że po niecałym roku kadencji pan przewodniczący tak „narozrabiał”, że trzeba go odwoływać. Chciałbym usłyszeć szersze wyjaśnienia, skoro to ma być zamieszczone w porządku obrad – mówił radny powiatu Romuald Kulawiec.
W obronie przewodniczącego murem stanęło kilku mieszkańców. – W tej gminie coś się złego dzieje. Melańczuk to otwarty, normalny człowiek. To co ma powiedzieć, zawsze mówi – zachwalał Jerzy Sowa. – Zarzuty pod adresem pana przewodniczącego są śmieszne. Kiedyś ktoś kiedyś powiedział: dajcie człowieka, a wina się znajdzie. W Polsce tak jest, że jak ktoś coś robi dla ludzi, trzeba go odwołać – dodawał Jarosław Brzeziński. Ewa Lipowiecka, sołtys Chotyłowa, również była zaniepokojona pomysłem. – Jeżeli do tego dojdzie, będę miała mnóstwo pytań od mieszkańców, co się stało, że przewodniczący z mojej miejscowości, z Chotyłowa, został odwołany. Jestem zbulwersowana tym, że do tej pory było fajnie, a dziś może okazać się, że przewodniczący i kierowana przez niego rada są do niczego – mówiła.
W głosowaniu dotyczącym wprowadzenia punktu do obrad 7 radnych było za, 5 przeciw, 2 osoby się wstrzymały. Wniosek został odrzucony, ponieważ zabrakło jednego głosu. Z 15 radnych gminnych (1 był nieobecny na sesji) 8 musiałoby podnieść rękę „za”, w tym wypadku wymagana bowiem była większość ustawowa.
Tuż po głosowaniu Kamil Kożuchowski mówił, że ogólnymi powodami próby odwołania przewodniczącego był brak współpracy z radnymi oraz brak budowy wspólnoty wśród radnych. Zarzucał Melańczukowi dzielenie ludzi na dobrych i złych. – Ten spektakl, który zorganizował pan przewodniczący, presja ludzi, którzy próbują wpłynąć na decyzję radnych, to było żenujące. To sprawiło, że nie każdy był w stanie podnieść rękę – skwitował glosowanie radny.
Sam zainteresowany sprawę komentuje krótko. – Ja staram się pełnić swoją funkcję jak najlepiej. Nikt do tej pory zarzutów do mnie nie miał – wyjaśnia Melańczuk. Dodaje, że część radnych chciało go odwołać, by na to stanowisko powołać kogoś spośród nich. (red)
Pan Brzeziński nie jest mieszkańcem gminy Piszczac ( o ile mi wiadomo ) więc co tam robił ?
Ocen ten komentarz:
"W obronie przewodniczącego murem stanęło kilku mieszkańców..." - Zupełnie "przypadkowo" zebrało się kilku mieszkańców, a pan M zamiast prowadzic obrady biegał z mikrofonem i przepytywał zaproszych "gosci"...
Ocen ten komentarz: