
Autor: Dział sportowy- Mateusz Połynka
Saniewski o wyjeździe do Austrii:
- Przyjechaliśmy z Andrzejem Lubańskim, prezesem Niwy Łomazy do Horn w niezbyt dobrych nastrojach. Siedem dni przed zawodami doznałem kontuzji barku., tak więc musiałem odpuścić kluczowe treningi i ratować się środkami przeciwbólowymi. Lekka rozgrzewka dzień przed zawodami nie dodała nam otuchy, mimo zużycia 2 tubek maści przeciwbólowej i przeciwzapalnej, bark dawał się we znaki. Przed zawodami pierwsze podejście planowałem na 172,5 kg, tak aby "na wejście" pobić swój rekord Polski, który ustanowiłem na Mistrzostwach Polski w Zalesiu. Ze względu na bark trzeba było je obniżyć na 160 kg, ryzyko kontuzji i niezaliczenia żadnego podejścia było zbyt duże.
Rozgrzewka przed startem wyszła świetnie - 160 kg wycisnąłem bez najmniejszego problemu. Taki też ciężar zadysponowałem do pierwszego podejścia. Ułożenie, komenda sędziego i wyciskam z jeszcze większą swobodą niż na rozgrzewce. Po udanym podejściu sędzia sprawdza moją koszulkę - jest to standardowa procedura przy rekordowych podejściach. Sędzia kiwa do speakera głową, a ten wypowiada bardzo miłe słowa - Paweł Saniewski Poland - World Record. Kolejne podejście 170 kg - wyciskam również bez problemu. Bark się nie odzywał. Trzecie podejście 180 kg, oczywiście wyciskam, i o dziwo bez wielkiej walki i słyszę po raz 3 tego dnia upragniony "World Record". W czwartym, dodatkowym podejściu, dysponuję 190 kg – ciężar, z którym się jeszcze nie mierzyłem. Komenda sędziego, walka w dolnej fazie ruchu, jestem blisko przełamania, ale niestety muszę odpuścić. Jedyne, z czego mogą być niezadowolony to właśnie decyzja o podejściu na 190 kg, jestem pewny, że gdybym podszedł do próby 185 kg, bym wycisnął.
Obecny rok jest ostatnim, w którym startuję jako junior. Chciałbym ustanowić rekordy, które za rok, dwa nie zostaną pobite, lecz przetrwają co najmniej 3-4 sezony. Dlatego też postaram się przygotować formę na Mistrzostwa Świata, które odbędą się we wrześniu na Słowacji. Ustaliliśmy z Andrzejem, że nie możemy odpuścić tej rangi zawodów. Jeśli wygrałbym te zawody, to w jednym roku będę miał na koncie hat-tricka - Mistrzostwo Polski, Mistrzostwo Europy i Mistrzostwo Świata. Będzie ciężko, jednak liczę, że bark zregeneruje się w szybkim tempie.
Andrzej Lubański, prezes GLKST Niwa Łomazy:
- Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu, tym którzy wsparli finansowo i organizacyjnie wyjazd na Mistrzostwa Europy do Horn. Kolejnym celem są Mistrzostwa Świata na Słowacji. Zamierzamy przygotować co najmniej 2-3 osobową reprezentację klubu Niwa. Oczywiście liczymy na podium.
Sponsorami wyjazdu do Austrii byli: Urząd Gminy Łomazy, GLKST Niwa Łomazy oraz Andrzej Lubański.
FOTO:
Paweł Saniewski tuż po pobiciu rekordu świata