
Autor: Dział sportowy- Mateusz Połynka
25-letni instruktor narciarstwa pracował sezonowo w Szczyrku. Dwa lata temu uzyskał odpowiednie kwalifikacje i rozpoczął nauczanie początkujących. – Do wypadku doszło na bardzo trudnej trasie Bieńkula. Jest to jeden z najniebezpieczniejszych stoków w Beskidach, oznaczony kolorem czarnym. Trasa posiada homologację FIS na rozgrywanie gigantów oraz slalomów. Stok liczy 1520 metrów i 404 metry przewyższenia. Instruktor zjeżdżając, wypadł z trasy i uderzył w drzewo. W pobliżu znajduje się stacja GOPR i pomoc przyszła bardzo szybko. Na dodatek na nartach jeździł lekarz, który również starał się reanimować poszkodowanego. Bezskutecznie - powiedział Jerzy Siodłak, naczelnik Beskidzkiej Grupy GOPR.
- W górach panują bardzo trudne warunki pogodowe, szlaki są pozawiewane i oblodzone, a padający śnieg ogranicza widoczność i utrudnia orientację w terenie. Instruktor najprawdopodobniej wjechał w muldę, tracąc panowanie. Ofiara wypadku nie miała kasku - dodała podkom. Elwira Jurasz, rzecznik bielskiej policji.
w tej polsce to nic nie jest robione dobrze od lat,tylko lepione ot tak sobie, aby było, obojętnie czy są to trasy narciarskie czy drogi publiczne wszędzie jest niebezpiecznie i mogą ginąć ludzie. a winni zaniedbań? oni zawsze znajdą wytłumaczenie.
Ocen ten komentarz:
nie wjechał na muldę tylko na kamień. zjeżdżam tam często i widzę w jakim stanie są trasy narciarskie i ile jest przez to wypadków. kamienie wielkości pięści wystajace ze śniegu na środku trasy zjazdowej! powinien karę ponieśc ten kto odpowiada za przygotowanie stoków do jazdy!!!
Ocen ten komentarz: