
Autor: Marcin Kusyk
Scenariusz podobny jak w czasie pierwszego marszu 17 wrześna. Rusza kolumna polskich jeńców. Są w niej oficerowie Wojska Polskiego, żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza, policjanci. Konwojują ich żołnierze sowieccy w szpiczastych czapkach – „budionnówkach”. Popędzają brutalnie jeńców, popychają ich kolbami. Oficer NKWD w skórzanej kurtce wydaje krzykliwe komendy po rosyjsku.
Na Placu Piłsudskiego odbywa się inscenizacja egzekucji w Katyniu. Sowiecki oficer wyczytuje nazwiska jeńców. Sołdaci wyciągają ich z kolumny, zdzierają czapki, płaszcze, pasy. Jeńcy szarpią się, stawiają opór. Odprowadzani są na bok. Słychać strzał.
Po inscenizacji odbywa się apel pamięci. Dowódca GRH im. 8 ppLeg., Kamil Zydlewski wyczytuje nazwy obozów – Kozielsk, Ostaszków, Starobielsk i miejsca kaźni – Katyń, Charków, Bykownia. Odczytuje tez nazwiska ofiar katastrofy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.
Wszystko to ogląda nieliczna grupa Lubartowian, około 20 osób. Zawiodła infomacja (chociaż wszystkie lubartowskie media zapowiadały marsz; plakaty były jednak małe i trudno czytelne), odstraszyła pogoda, czy patriotyzm już nie w modzie?
„Przywieziono gdzieś do lasu”
9 kwietnia, data marszu katyńskiego, to także data śmierci majora Adam Solskiego. Prowadził do ostatnich chwil życia dziennik, będący jednym z najważniejszych świadectw mordu w Katyniu. Po datą 9 kwietnia zapisał: „Od świtu dzień zaczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne). Przywieziono gdzieś do lasu, coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano zegarek, na którym była godzina 6.30 (8.30), pytano mnie o obrączkę, zabrano ruble, pas główny, scyzoryk”.
W marszu uczestniczyli: GRH Policja Państwowa okręg Radom, GRH KOP -Twierdza Ossowiec, GRH 8 ppLeg., GRH 9 PP, GRH Gregor Puławy. Współorganizatorem marszu był Lubartowski Ośrodek Kultury.