
Autor: Anna Kołodyńska
Jadwinów, zwany przez mieszkańców Lubartowa „Jackiem” leży na granicy miasta i wsi. To miejsce magiczne, oddalone od hałasu samochodów i przypadkowych turystów. Jadąc z Lubartowa trafić tu można ulicą Pisakową lub Łąkową. Dom ukryty jest za zielonym murem rozłożystych drzew. Charakteru dodają nie tylko rośliny ale i dwa stawy znajdujące się przy wjeździe. To miejsce nie tylko magicznie wygląda, ma też niesamowitą historię.
Od lat 50-tych do Jadwinowa trafiają chore i starsze kobiety. Drugi dom stworzyły im tu siostry Felicjanki. W Domu Pomocy Społecznej mieszka 95 pań z całej Polski. Jak wyjaśnia siostra Teresilla Dzienisz, obecna członkini zarządu instytucji DPS, Felicjanki realizują swoją pracę w oparciu o umowę ze starostą, która została zawarta w 1903 roku. Jednak ostateczna decyzja o umieszczeniu kobiety w DPSie w Jadwinowie należy do Centrum Pomocy Rodzinie w Lubartowie. Panie, które tu trafiają mają spokój, komfortowe warunki i profesjonalną opiekę. Siostry pełniące opiekę nad kobietami mają odpowiednie wykształcenie. W Domu Pomocy Społecznej pracują również dyplomowane pielęgniarki, personel pomocniczy, terapeutki i rehabilitant. Zabiegi sióstr sprawiły, że w Jadwinowie jest najniższa opłata za pobyt w DPSie w całym województwie lubelskim.
To właśnie Felicjanki nadają ośrodkowi unikatowy charakter. Siostra Teresilla zaraża swoim optymizmem i aktywnością. Na pytanie co jej daje siłę do pracy odpowiada bez wahania. - Naszą siłą i radością jest to, że można człowiekowi pomóc. Po chwili siostra dodaje, że kobiety trafiają do Jadwinowa z różnych środowisk, czasem z bardzo trudnych warunków. Bywa też tak, że panie mają złe kontakty z rodziną. Rodziny zwyczajnie nie radzą sobie z opieką nad osobą starszą i schorowaną.
W Domu Pomocy Społecznej wielką rolę odgrywa całodzienna adoracja Krzyża. Zgodę na wystawienie Najświętszego Sakramentu wystawił w 2005 roku arcybiskup Józef Życiński po staraniach kapelana księdza Arkadiusza Paśnika. Jak podkreśla siostra Teresilla adoracja jest bardzo ważna dla mieszkanek. – Kobiety zmieniają się co pół godziny. Dla nas samych jest to zaskakujące, jak bardzo tego pilnują, że teraz jest dla nich czas na adorację. Bardzo sobie to cenią- mówi. Równie ważna jest dla mieszkanek DPSu codzienna msza święta i komunia. Przy Domu od lat stoi kaplica. Jej patronem jest Święty Antoni. – Tak było już w 1916 roku, gdy jeszcze kaplica była drewniana. Gdy drzewo zaczęło próchnieć wybudowano kaplicę murowaną. Stan surowy oddano w dwa tygodnie. Przy budowie pomagała nam okoliczna ludność- wspomina siostra Teresilla.
Siostry pracujące na Jacku muszę radzić sobie ze zwykłymi trudnościami. Jedną z nich jest borykanie się z funduszami na remonty. Felicjanki dbają o to, by panie czuły się tu dobrze. Często więc muszą przezwyciężać problemy lokalowe. Najtrudniejsze jest odpowiednie ułożenie pań w pokojach 3-4 osobowych, tak aby każda miała swój kąt. – Chcemy żeby miały tu namiastkę domu- wyjaśnia siostra. Na Jacku żyją kobiety ze schorzeniami somatycznymi, jest kilkanaście osób z Alzheimerem. W DPSie mieszkają też panie z różnymi upośledzeniami, przez które nie są w stanie same sobie radzić w życiu.
Dzień siostry Teresilli zaczyna się o godzinie 5-tej. Felicjanka jest zakrystianką i codziennie rano przygotowuje kaplicę. O wpół do siódmej siostry mają liturgiczną modlitwę dnia, czyli laudesy. Po mszy świętej, która jest o godzinie 7, siostra Teresilla zostaje na śpiewanie godzinek. Później jest śniadanie. Dopiero po jedzeniu ma ona czas na godzinne rozmyślanie. W Domu Pomocy Społecznej siostra Teresilla troszczy się o to, by zdobyć fundusze na budowę i remonty nowych pomieszczeń oraz na codzienne życie. Załatwia także sprawy z urzędami. – Choć pracy jest dużo to jestem bardzo szczęśliwa i cieszę się, że mogę tutaj być. Te owoce naszej pracy służą tym, którzy sami sobie pomóc nie mogą- wyjaśnia. W zgromadzeniu siostra Teresilla jest już 53 lata. - Gdybym miała jeszcze raz wybierać swoją drogę to wybrałabym duchowieństwo- oświadcza.
Źródłem siły Felicjanek jest modlitwa i dewiza założycielki Zgromadzenia błogosławionej Marii Angeli Truszkowskiej. Patronka Felicjanek zalecała, aby siostry nie wykluczały nikogo z kręgu opieki. W DPS w Jadwinowie schronienie znajdzie każda kobieta. Pod swój dach siostry przyjmowały także panie różnych wyznań. – Siłę daje nam codzienne spoglądanie na Chrystusa dla którego żaden człowiek nie był obcy- mówi siostra.
Już za tydzień przeczytają Państwo historię powstania sierocińca w Jadwinowie