
Autor: Ewa Lisek
Nawałnica rozpoczęła się tuż po godzinie 17. Dyrektorka szkoły wracała wtedy z Lubartowa. Gdy dojechała do Jedlanki, deszcz zaczynał dopiero zaczynał padać. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Zaczął wiać porywisty wiatr, a deszcz stawał się coraz bardziej intensywny. - Lało z każdej strony. Stałam w pomieszczeniu, patrzyłam przez okno i nie widziałam modrzewia, który rośnie jakieś 6 metrów od budynku szkoły – relacjonuje Teresa Kuszyk, dyrektorka podstawówki. – Czegoś takiego w życiu nie widziałam – dodaje.
Wystarczyły niecałe dwie godziny ulewnego deszczu, by nawałnica zniszczyła pokrycie dachu szkoły na nową częścią placówki, zalała dwa pomieszczenia, w tym salę oddziału przedszkolnego i podtopiła kotłownię. Zalana jest też instalacja elektryczna. Najwięcej zniszczeń dachu jest nad salą gimnastyczną. – To aż 5 miejsc, które ugięły się pod naporem wody. Nad dwoma salami został zniszczony dach w pasie o długości około 3 metrów. Nad magazynami ondulina, którą pokryty jest nowy dach szkoły, została zerwana całkiem – mówi Teresa Kuszyk. – Na szczęście udało nam się wynieść i uratować meble, telewizor i inne rzeczy, które były w pomieszczeniach.
Nie wiadomo, kiedy szkoła zostanie przywrócona do normalnego stanu. – Najpierw trzeba wszystko osuszyć. Wełna mineralna na poddaszu nasiąkła wodą i osuszenie jej potrwa jakiś czas. Ondulinę trzeba zdjąć i założyć nową. Wykładzina w jednym z pomieszczeń jest również do wymiany. To także wymaga czasu – precyzuje Kuszyk.
Na razie wysokość strat po ulewie nie została oszacowana, ale dyrekcja już teraz liczy je w dziesiątkach tysięcy. – Zgłosiłam już szkodę do PZU. Po niedzieli ma się do nas zgłosić pracownik tej firmy, by oszacować straty – dodaje.
W Szkole Podstawowej w Jedlance Nowej uczy się 63 uczniów. Do czasu remontu lekcje będą się odbywać w starej, niezniszczonej części szkoły.
To ładnie zbudowali "nową część placówki", że im się z powodu deszczu dach posypał.
Ocen ten komentarz: