Mistrzyni kuchni podbija Lubelszczyznę
Autor: Aneta FranczukPotrawy przygotowane według przepisów Marianny Baran z Adamowa będą podawane w najlepszych restauracjach regionalnych na Lubelszczyźnie. Wołowina po lubelsku, fusia (psiocha) oraz bandzwoły białe zachwyciły restauratorów.
Marianna Baran została zaproszona do udziału w cyklu spotkań organizowanych przez Klaster Restauratorów i Hotelarzy, a dotyczących budowy i promocji marki kuchni lubelskiej.
- Komisja, w której uczestniczyłam miała ustalić dawne potrawy regionalne, które będą propagowane w sieci tych restauracji. Na jednych z zebrań padła propozycja prezentacji potraw - opowiada pani Marianna. Przygotowała fusię, wołowinę po lubelsku i bandzwoły białe. I pokazała mistrzostwo kulinarne. Z dziewiętnastu potraw wybrano pięć, z czego trzy dania wyszły spod ręki pani Marianny. - Byłam z siebie dumna - mówi pani Marianna, a przewodniczący komisji konkursowej, który jest jednocześnie dyrektorem biura klastry nie ukrywa, że pani Marianna jest autorytetem w ocenie lubelskich cudów kulinarnych. Pani Marianna udostępniła restauratorom swoje przepisy i teraz wołowinkę po lubelsku będzie można popróbować nie tylko w jej wykonaniu. Znajdzie się w menu regionach restauracji lubelskich. Potrawy pani Marianny Baran są tanie, proste w wykonaniu i wyśmienite w smaku. Gotować uczyła się od swojej prababci i babci. - Kiedyś na wsi było biednie, gospodynie gotowały ze składników, które były w domu i które rolnik sam wyhodował - ziemniaki, kapusta, kasza gryczana - opowiada. Pani Marianna Baran na co dzień jest nauczycielką praktycznej nauki zawodu w Zespole Szkół im. Franciszka Kamińskiego w Adamowie. Współpracuje również z Kołem Gospodyń Wiejskich, przed dwadzieścia lat pomagała gotować na plebanii. Na rekolekcje do Adamowa księża przyjeżdżali chętnie, bo wiedzieli, że u pani Marianny będzie można dobrze zjeść. Gotowanie to pasja pani Marianny, która dzieli się swoim talentem i pomaga gotować wszystkim, którzy ją o to poproszą.
Pani Marianna Baran swoimi przepisami na regionalne potrawy postanowiła się również podzielić z Czytelnikami Wspólnoty. Poniżej prezentujemy przepisy na dania, które zachwyciły lubelskich restauratorów.
PSIOCHA (FUSIA)
Składniki:
2 kg ziemniaków
0,5 kg mąki pszennej
sól, tłuszcz
Wykonanie: Ziemniaki obrać, opłukać, włożyć do garnka, zagotować. Wsypać mąkę, gotować pod przykryciem, aż ziemniaki ugotują się, a mąka straci surowość. Jeżeli jest nadmiar wody, odcedzić w naczynie. Ziemniaki połączyć z mąką, jeżeli trzeba dolać wody i rozprowadzić. Wyśmienicie smakuje polana tłuszczem ze skraweczkami. Fusię można również podać do mięsa, polewać różnymi sosami lub przygotować z orzechami włoskimi - orzechy uprażyć na patelni z odrobiną tłuszczy, zetrzeć na wiórki na tarce i wymieszkać z czystą fusią. Orzechy nadają daniu lekko kakaowy kolor. Z czystej fusi można zrobić także kluseczki, tzw. gałuski. Podawać ze skraweczkami lub podgrzane następnego dnia.
BANDZOWŁY BIAŁE
Składniki:
2 kg ziemniaków
1 szklanka fasoli
0,5 kg mąki ziemniaczanej mąka
1 cebula
tłuszcz
Wykonanie:
Farsz - fasolę namoczyć i ugotować. Cebulę obrać, pokroić i usmażyć. Przemielić z fasolą i doprawić do smaku solą i pieprzem.
Ciasto - ziemniaki obrać, ugotować, przepuścić przez praskę lub przemielić przez maszynkę. Ziemniaki połączyć z mąką (cztery części ziemniaków, piąta część mąki) i wyrobić na jednolita masę. Robić placki nadziewane farszem i formować duże bandzwoły. Gotować.
WOŁOWINA PO LUBELSKU
Składniki:
2 kg wołowiny
0,5 kg suszu (np. śliwek)
bakalie (np. rodzynki, orzechy włoskie)
żurawina
0,5 szk. tłuszczu
10 dkg mąki
3 cebule
przyprawy do smaku
Wykonanie: Wołowinę umyć, pokroić w cienkie plastry, rozbić, oprószyć mąką. Susz, bakalie, cebulę pokrojoną w półksiężyce razem wymieszać. Przygotować garnek lub brytfannę. Wołowinę obsmażyć na tłuszczu z obydwu stron. W brytfance przekładać warstwami. Pierwsza warstwa to bakalie z suszem i cebulą. Kiedy warstwy są ułożone, podlać wodą i dusić. Wołowinę podawać posypaną żurawina lub sosem żurawinowym (żurawina przepuszczona przez maszynkę z odrobiną cukru). Można podawać z fusią.
Smacznego
Oceń wagę artykułu
witam. fusie faktycznie przypominaja mi smak dziecinstwa.. moja babunia robila fusie z ziemniakow i maki.. nastaepnie po ostygnieciu lepiła takie kotlety i smazyla na kuchni kaflowej.. na tej metalowej płycie.. pozniej polewala to tłuszczem.. słonina stopiona z cebula zaciagnieta smietana,, mniam pychota
Ocen ten komentarz:
ech fusia.. przypominają się lata dziecięce, gdy ojciec to gotował, jak nie było matki w domu. mnie brało obrzydzenie, a tu restauratorzy doceniają:) ale wspomnienie dziecińśtwa i tak pozostaje. potrawa niezbyt skomplikowana, ale zapach był fajny:)
Ocen ten komentarz:















~