
Mocny zamach siekierką. Uderzenie. Jedno, drugie. Poszło. Drewniany kołek znalazł się nie w sercu wampira, a w ziemi. To pierwszy krok do przywrócenia praworządności w Drożdżaku, w powiecie łukowskim.
Ludzie w Drożdżaku odetchnęli z ulgą. Dopiero za trzecim podejściem geodecie udało się wytyczyć przebieg spornej drogi. Chodzi o pas ziemi, gdzie od zawsze znajdowała się droga, a który zaorał samowolnie jeden z rolników. Przypomnijmy, ponad 80 rolników nie może dojechać do własnych pól. Sąsiad zaorał drogę, która im służyła od stu lat. Taka sytuacja trwa od kwietnia. Rolnicy nie mogą dojechać do pól lub muszą jechać długim objazdem, więc ziemia w większości leży odłogiem. Wszystko dlatego, że jeden z rolników zaorał samowolnie drogę, która służyła jako dojazd. Sporna droga przebiegała do torów, a w pewnym miejscu wiodła tak, że przecinała grunt Stanisława K. na dwie działki. Jedna część to mały skrawek w kształcie trójkąta.
Dlaczego Stanisław K. zaorał. drogę? Potrzebował większego areału do wniosków o dopłaty bezpośrednie. Nieoficjalnie wiemy, że groził mu konieczność zwrotu dotacji obszarowych. Rolnik wykorzystując błąd na mapie (brak numeru jednej z działek), samowolnie zaorał grunt, bo uznał, że droga przebiega przez jego działkę. W starszych mapach działka Stanisława K. miała dwa numery. Przedzielała ją droga. W ręce rolnika wpadła jednak błędnie przetworzona mapa, na której jest tylko jeden numer działki. Stanisław K. wykorzystywał to niedociągnięcie i trzymał mieszkańców w szachu. Sprawą cały czas zajmują się urzędnicy w Starostwie Powiatowym. Krzysztof Piskorek, naczelnik wydziału Geodezji, Gospodarki Nieruchomościami i Kartografii, przyznał w rozmowie ze Wspólnotą, że błąd pojawił się jeszcze w latach sześćdziesiątych, kiedy powstawały pierwsze mapy. Polegał on na tym, że droga nie miała przyporządkowanego numeru ewidencyjnego. - Na mapie z 1964 roku ta droga istnieje. Na mapach lotniczych z 2004 i 2009 roku również - tłumaczy naczelnik.
Wizyta geodety w ubiegły wtorek daje mieszkańcom nadzieję na pomyślne rozwiązanie sprawy. - Musi być droga. Zawsze była. To nie jest droga pana K. Już dość tych wizyt geodety - mówi Jak Kępka. Ten do swoich czynności przystępował trzy razy. Najpierw Stanisław K. zablokował prace twierdząc, że nie zastał powiadomiony jego prawnik. Za drugim razem nie odebrał powiadomień listownych. Gra na czas skończyła się 22 listopada. Geodeta zgodnie z prawem, mimo, iż powiadomienia znów nie zostały odebrane, wkroczył na grunt i zaznaczył punkty, gdzie ma przebiegać zaorana droga. - Czekamy na tę drogę - dodaje Jadwiga Sady.
Sołtys Drożdżaka Wiesław Rodak nie był obecny na żadnym spotkaniu z geodetą. Mieszkańcy mają do niego o to żal. Uważają, że sołtys jest stronnikiem Stanisława K. Sołtys jednak zaprzecza. Twierdzi, że zaorania gruntu nie popiera. Potwierdza jednak, że z K. rozmawiał, bo ten przychodził do niego po radę, co ma zrobić z drogą. - Ja jestem za tym, żeby instytucje rozstrzygnęły, czy ta droga jest, czy jej nie ma - ucina sołtys Rodak. Mieszkańcy mają nadzieję, że ich kłopoty wreszcie się skończą i że wiosną będą już mogli dojechać do swoich pól. Optymizm miejscowych mogą jednak zmącić zakusy Stanisława K. Niewykluczone, że rolnik założy sprawę w sądzie.
nienormalny [2012-04-24 21:02]
w drożdżaku sami tacy jak kurek, zaorać ich i nasadzić zioła, wszyscy będą weseli
Ocen ten komentarz:
jedyny urząd w lukowie w którym załatwienie 1 sprawy trwa latami!!!!
Ocen ten komentarz:
za ten okres, co orał i zbierał nie będzie chyba zwracał ?
Ocen ten komentarz:
To teraz niech wieśniak [2011-12-01 11:16]
zwróci również dopłaty które bezprawnie dostał.
Ocen ten komentarz: