
Autor: Sylwia Hukaluk- Kamecka
Prawo zabrania spożywania alkoholu na terenie sklepu. Problem dotyka wielu innych miejscowości, nie tylko z gminy Międzyrzec. Przedsiębiorczy handlarze dbając o swoją kieszeń sprytnie omijają zakazy. Piwo jest przecież jednym z bardziej chodliwych towarów.
Sklepy wiejskie mieszczą się zwykle w prywatnych podwórkach. Ich właściele, wychodząc naprzeciw potrzebom tworzą specjalnie wydzielone miejsca, z których mogą skorzystać mężczyźni pijący piwo. Właściciele nie widzą problemu, a takie zakątki oznaczają plakietką "teren prywatny". Wynika więc z tego, że raczący się piwem to goście właściciela posesji. Rzadko jednak podpity deliwent schowa się w takim miejscu. Bardziej popularny jest widok podchmielonego mężczyzny ochoczo rozmawiającego z ekspedientką, lub głośno debatującej bezpośredno przed sklepem grupki z butelkami w rękach. Głośno i soczyście.
Podobnie jest w Halasach. - Klienci do butelki stoją od rana. Mieszkańcy, którzy robią poranne zakupy dziwią się, że właściciel pozwala na to, aby w sklepie panowie stali z piwem w ręku. Piją starzy, młodzi, żonaci a nawet chorzy. Na to przyglądają się dzieci i młodzież - tłumaczy Czytelnik. - Pytam, gdzie jest prawo, na co te wywieszki o zakazie, jak nikt ich nie przestrzega. Sklepowa chcąc być miła to nawet znajomym na kreskę daje byle tylko tu panowie raczyli się alkoholem - pisze zażenowany mężczyzna.
Problemem jest nie tylko pijaństwo pod sklepem. Dochodzi również do nieobyczajnych zachowań. Panowie załatwiają potrzeby fizjologiczne nie bacząc na to, że patrzy ktoś z klientów sklepu. Bywa, że na skutek upojenia alkoholowego mężczyżni leżą na murawie. - Czasem dochodzi też do bójek - dodaje.
O niepokojących zajściach w Halasach nikt nie informował policji. Czy mieszkańcy zażenowani widokiem pijących czekali, aż sprawa sama się rozwiąże? Okazuje się, że w wypadku picia piwa policja ma związane ręce. - Osoby spożywające alkohol na posesji właściciela nie zostałyby ukarane przez Policję, brak jest do tego podstaw prawnych. Istniałaby natomist możliwość ukarania takich osób (w przypadku zaistnienia odpowiednich przesłanek) za wykroczenia np. zakłócania porządku publicznego, ciszy nocnej, czy też nieobyczajnego wybryku, jeżeli dopuszczono by się go publicznie – mówi Jarosław Janicki z bialskiej komendy policji.
O tym, że problem picia pod sklepem dotyka Halas nie wiedział również Andrzej Pietruk, radny. - Nie przykładałem uwagi, bo nikt nie zgłaszał się z tym do mnie. Nikt nie nakreślił problemu - mówi. Twierdzi, że obowiązkiem mieszkańców, którym przeszkadza picie piwa pod sklepem powinno być zgłoszenie tematu do niego lub bezpośrednio do urzędu gminy.
Radny obiecał, że zajmie się sprawą. Stanął na wysokości zadania i zgłosił ją odpowiedniemu wydziałowi urzędu. Komisja ma zbadać sytuację. Wznaoczono już datę kontroli. Jeśli ujawnione zostaną nieprawidłowości sklep straci koncesję na sprzedaż alkoholu.
Co na to prawo?
Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zabrania się spożywania napojów alkoholowych tylko we wskazanych miejscach publicznych, na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w
punktach sprzedaży tych napojów. W innych nie wymienionych miejscach, obiektach lub na określonych obszarach gminy, ze względu na ich charakter, rada gminy może wprowadzić
czasowy lub stały zakaz sprzedaży, podawania, spożywania oraz wnoszenia napojów alkoholowych. Rada Gminy może ten zakaz również rozszerzyć.
Bo to taka Pani redaktor co nie wie że Krzysztof Raczyński nie nazywa się Krzysztof Leszczyński buchacha ! Małomiasteczkowa prywata nie wyszła co ?
Ocen ten komentarz:
pewnie pani redaktor chlopaki browara postawili to i sie jej z bledami napisalo
Ocen ten komentarz:
to tania sensacja tania gazetka motloch!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ocen ten komentarz:
Dziękuję Pani Redaktor za przedstawienie nurtującego naszą miejscowość problemu.Problemu, którego nie zauważa radny p.Pietruk, jednocześnie rodowity mieszkaniec Halas, prezes spółdzielni mieszkaniowej w Halasach, przewodniczący rady gminy M-c Podl.
Ocen ten komentarz:
dobrze, że pani naczelna się za to wzięła, chłopaki już się czają z aparatami na pijaków
Ocen ten komentarz:
Jeśli autorka tekstu, a jednocześnie naczelna mutacji międzyrzeckiej pisze z błędami ortograficznymi ( od kiedy to "rzadko" piszemy przez "ż"!!!). To gratuluję gazecie takich dziennikarzy. Naprawdę nie ma się czym chwalić. Ani ten tekst ciekawy, ani porządnie napisany. Do Halas z M-ca nie daleko, trzeba było pojechać i pogadać z ludźmi pod sklepem, a nie robić tekst zza biurka na zasadzie, że jedna pani mówi drugiej pani. Przepraszam za wyrażenie, ale aż ciśnie się na usta jedno słowo... żenada! Nie traktujcie czytelników jak półgłówków. Większość umie czytać i nie ma problemu z ortografią. Pozdrawiam.
Ocen ten komentarz: