
GMINA MIĘDZYRZEC: Drzewa z działki Ewy Kosieradzkiej znikają od kilku lat. Kiedy kobieta postanowiła je wyciąć, okazało się, że wtargnęła na teren nadleśnictwa. Teraz twierdzi, że straż leśna nie dopełniła obowiązków. Złożyła skargę do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Kontrola nie wykazała jednak nieprawidłowości.
Z działki leśnej w Wysokim, należącej do Ewy Kosieradzkiej, od kilku lat znikają drzewa. Kobieta na stałe mieszka na Śląsku, nie była więc w stanie upilnować swojej własności. Żeby zapobiec dalszym kradzieżom Ewa Kosieradzka zdecydowała się na wycinkę drzew. W czasie prac porządkowych na jej działce pojawiła się straż leśna.Okazało się, że część drzew, które kobieta wycięła, znajdowała się już na działce należącej do Nadleśnictwa Międzyrzec. Kiedy kobieta została wezwana do nadleśnictwa, poproszono ją o wpłatę do kasy kwoty 2 tys. 361zł. Odmówiła.
Krzysztof Gajecki wyjaśnia, że straż leśna ma uprawnienia policji, kiedy więc otrzymał zawiadomienie o przestępstwie, straż mogła wejść na prywatny teren, aby to sprawdzić. Sprawa wycinki ośmiu sosen znalazła finał w prokuraturze.
Więcej informacji w tej sprawie oraz wypowiedzi obu stron konfliktu znajdą Państwo w papierowym wydaniu Wspólnoty