
Walka o życie Marcina toczyła się jeszcze w szpitalu. Ranny najpierw trafił do Szpitala Powiatowego w Międzyrzecu, potem do Kliniki w Lublinie.
Do tragedii doszło 1 sierpnia około godziny 18. - Z ustaleń policji wynika, że Marcin L., mieszkaniec Międzyrzeca był pod wpływem alkoholu. Mężczyzna wybiegł z mieszkania na klatkę schodową i tam wybił szybę. Ten wyczyn stał się przyczyną jego śmierci. Szyba uszkodziła tętnice ręki. Nastąpiło bardzo silne krwawienie. Marcin trafił do międzyrzeckiego szpitala - twierdzi Jarosław Janicki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.
Z relacji świadków wynika, że dość długo oczekiwano na przyjazd karetki. Zdenerwowani rozmówcy nie potrafią podać dokładnego przedziału czasowego. Sąsiedzi próbowali pomóc mężczyźnie. - Zanim przyjechała karetka to on prawie wykrwawił się na ulicy. Tamowano krew, ale ręka była cała pocięta, trzymała się tylko na samej kości. Sąsiedzi założyli mu opaskę uciskową. Przyciskali też ręcznikami, ale tak strasznie lala się krew, że nie dało się tego zatrzymać - twierdzi Daniel, kolega Marcina. Gdy w końcu pojawiła się karetka przewieziono go do szpitala. Tam jednak na skuteczną pomoc było za późno. - Wstępnie zatamowaliśmy krew. Pacjent był przytomny, ale w ciężkim stanie, miał wstrząs. Rana prawego przedramienia była bardzo rozległa. Marcin miał uszkodzone tętnice, nerwy, naczynia, mięśnie. Międzyrzecki szpital nie jest przygotowany na tak wielokierunkowe działanie. Szpital w Białej również nie chciał podjąć się tak trudnego przypadku – mówi chirurg Zbigniew Dudziński. Pacjenta przewieziono karetką do Kliniki Chirurgii Urazowej w Lublinie. Pomimo starań lekarzy 2 sierpnia nastąpił zgon. Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim. Śmierć Marcina to kolejna tragedia dla rodziny, gdyż parę lat temu zmarła mama chłopaka. Marcina opłakuje narzeczona, siostra, tato, córeczka. - Zapamiętam go, jako bardzo dobrego człowieka, który był bezkonfliktowy. Nikomu źle nie życzył i celowo nie zrobił krzywdy. Szkoda, że w taki sposób zmarł, nie zasłużył na taki los - mówi z żalem Daniel.
Katarzyna Gajewska
FOTO:
Próby zatamowania krwawienia podejmowane w Międzyrzecu i Lublinie nie powiodły się. Mężczyzna zmarł 2 sierpnia. Pogrzeb Marcina odbył się w piątek.
Jest błąd w artykule. Bo nie córeczka tylko "synek" .. Kto to wogóle pisał.. ;
Ocen ten komentarz:
miedzyrzeczanka [2010-10-18 11:59]
"Zapamiętam go, jako bardzo dobrego człowieka, który był bezkonfliktowy. Nikomu źle nie życzył i celowo nie zrobił krzywdy." Czyżby??? Kazdy kto go znał wiedział jaki był "dobry" - to jakas kompletna bzdura. kazdy kto znal marcina l doskonale wiedzial co to za chodzaca patologia i recydywista,nie podoba mi sie ze we wspolnocie w taki sposob opisuje sie zakaly miedzyrzeckie.
Ocen ten komentarz:
"Zapamiętam go, jako bardzo dobrego człowieka, który był bezkonfliktowy. Nikomu źle nie życzył i celowo nie zrobił krzywdy." Czyżby??? Kazdy kto go znał wiedział jaki był "dobry"
Ocen ten komentarz:
jak taki krwotok,to się wtedy amputuje rekę ,co za denny artykuł ,strasznie niski poziom dziennikarstwa w tej Wspólnocie,wszechogarniający chaos moi drodzy,widzę ciemność
Ocen ten komentarz: