
Kto wie, że okoliczne kapliczki i krzyże to często pamiątki po unitach?
Kolejna już niedzielna wycieczka rowerowa z cyklu „Cudze chwalimy, swego nie znamy” (27 czerwca) wyruszyła tym razem w stronę gminy Siemień.
Na ulicy Kolejowej w Parczewie skręcamy w niedawno wybudowaną ulicę Jagiełły i przejeżdżamy przez Koczergi. Asfalt się kończy, więc zbaczamy w polną drogę i jedziemy ostro pod górę. Na szczycie pierwszy przystanek – pod krzyżem wotywnym poświęconym mieszkańcowi Glinnego Stoku (niejakiemu Michalukowi), unicie, który po latach wrócił z zesłania z woreczkiem rodzinnej ziemi zawieszonym na szyi. Jedziemy przez Glinny Stok, z lewej strony mamy wspaniałą panoramę pradoliny Piwonii. Na chwilę odbijamy w lewo, zatrzymujemy się w przy dawnym dworze rodziny Zaorskich. Dziś w tym miejscu stoi prywatna rezydencja (ponoć zbudowana według planów po oryginalnym budynku), otoczona wielkim ogrodem i murem. Naprzeciwko, w kasztanowej alei – kolejna pamiątka po unitach, niebieska (w tradycji prawosławnej ten kolor przywołuje niebo) kapliczka z figurą Matki Boskiej. -Jak podaje tradycja – mówi pan Lechosław Płowaś - w tym miejscu, na rozkaz władz carskich powieszono na szubienicy 3 unitów z Glinnego Stoku (prawdopodobnie w 1864r).
Wracamy na asfalt, zatrzymujemy się przy lesie augustowskim. Parę kroków w głąb lasu i odnajdujemy wiszące na drzewie pounickie kapliczki (pierwotne były XIX-wieczne, potem co jakiś czas na miejscu starych wieszano nowe). W tym miejscu odbywały się śluby czy chrzciny wyznawców zakazanej przez zaborcę religii. Boczną drogą wyjeżdżamy tuż przed Siemieniem. W samym Siemieniu zwiedzamy drewniany, nieczynny już kościół (zbudowany w 1931r.) p.w. Przemienienia Pańskiego (klucze naprzeciwko). Zamknięto go po oddaniu do użytku nowego, murowanego. W środku zachowały się jeszcze elementy drewnianego ołtarza, konfesjonał czy świeczniki, ale całość zaśmiecona, na chórze porozrzucane stare nuty. Podobno kiedyś planowano utworzyć tu muzeum, szkoda, że nic z tego nie wyszło… Dawny dwór rodziny Zaorskich (z poł. XIX w.) to dziś siedziba gospodarstwa rybackiego, po dawnym parku został klomb na podjeździe i parę starych drzew. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze przy zabytkowym młynie wodnym (1899r.) i skręcamy na siemieńskie stawy.
Przerwa na ognisko przy zaporze na Tyśmienicy (komary dają się we znaki) i ruszamy na Żelazny Most. To już prawie sport ekstremalny, bo tuż przed mostem kolejowym chaszcze sięgają ponad głowę a tuż za nim na zarośniętej trawą ścieżce ktoś zalicza ostrą wywrotkę. Ale już za chwilę wyłożoną płytami dróżką docieramy do asfaltu. Po drodze katolicka tym razem kapliczka (drewniana, zabytkowa) z figurą św. Kajetana, wzywanego m.in. do obrony przed żywiołami („od powietrza, głodu, ognia i wojny…”) - świętego Opatrzności Bożej. Chyba znaleźliśmy patrona naszej Parczewskiej Grupy Rowerowej…Wyjeżdżamy na drogę do Lasek i Parczewa, po prawej mijamy okazały, niedawno poświęcony pomnik Bogusława Ejtminowicza, powstańca styczniowego. Obok zachował się jeszcze krzyż (kiedyś był częściowo pomalowany na niebiesko) też poświęcony unicie - o nazwisku Matejuk, zwanym Siwym Janem.
Żeby urozmaicić sobie powrót do domu, skręcamy jeszcze w drogę na Pohulankę. Komarne, Laski (przystanek na „pogawędkę” ze stadem koni) i jesteśmy w domu.
Wycieczkę zorganizowała Parczewska Grupa Rowerowa. O miejscowej historii, krzyżach i kapliczkach opowiadał Lechosław Płowaś.
Kapliczka buradowska (św. Kajetana)
Jadąc traktem z Parczewa do Tyśmienicy, na rozdrożu w Buradowie skręcamy w prawo, w stronę Gródka. Zaciekawia nas kapliczka stojąca po lewej stronie szosy, nieopodal rzeki Tyśmienicy. Przyglądamy się czterem popękanym kolumnom dębowym – po trosze zmurszałym – pokrytym gontem. Wśród nich widzimy stojącego świątka - zakonnika w kapturze. Na lewej ręce trzyma on Dzieciątko Jezus, zaś prawą ręką przytula Je do siebie.
Postać jest naturalnej wielkości, kapliczka ma 3 m wysokości i 2 m szerokości. Rolę gwoździ spełniają dębowe kliny. Na lewej kolumnie, choć omurszałej, można odczytać sentencję zapisaną po łacinie. Po przetłumaczeniu brzmi ona następująco: „Pogrążona w smutku matka ofiaruje Opatrzności 23-letnią Klarę i 25-letniego Andrzeja, zmarłych na „morbus morti” (chorobę śmiertelną) Roku Pańskiego 1797”. Wniosek stąd, iż w tym czasie panowała epidemia - prawdopodobnie cholery - która dziesiątkowała ludność grodu Parczew i okolicznych wsi. Miejscowi twierdzą, że fundatorką kapliczki była żona dostawcy soli – żupnika z Parczewa, zamordowanego przez zbójców w lasach Obradowa. Kupcowa pragnęła w ten sposób uczcić najbliższych.
Miejscowi twierdzą też, że wykonał ją zakonnik – kapucyn z Lewartowa (dziś Lubartów). Przedstawia ona św. Kajetana, patrona chorych i cierpiących, obrońcę wiary. Kapliczka była miejscem misteryjnym, otaczano ją nabożną czcią. Według legendy na tym miejscu stał kiedyś kościół świerkowy, ale że miejsce to podmokłe – zapadł się. W latach 1960-tych kapliczka została zarejestrowana w Muzeum Lubelskim jako zabytek sztuki sakralnej. Niestety, w początkach lipca 1993r. ktoś ukradł cenną figurę św. Kajetana. Zrekonstruowano ją dzięki inicjatywie proboszcza z Tyśmienicy, złożyły się na nią parafia siemieńska i parczewska. Nową rzeźbę, tym razem z lipy wykonał Zygmunt Walenciuk z Kolana. W 2002r. ziemię, na której stoi kapliczka, nabył pan Wolski z Buradowa. Św. Kajetan zyskał ogrodzenie i trwalszą podstawę - platformę z cementu.
Św. Kajetan z Thieny (1480-1547) był założycielem zakonu Kanoników Regularnych, tzw. teatynów. Służył chorym (zwłaszcza w czasie zarazy) i ubogim. Szczególną czcią otaczał Dzieciątko Jezus, w ikonografii często jest z nim przedstawiany.
Unici na Podlasiu
Wierni kościoła unickiego (wyznawcy prawosławia, którzy na mocy unii brzeskiej z 1596r. uznali zwierzchność papieża) byli w latach 70-tych XIX w. prześladowani, zmuszani do przechodzenia na prawosławie. Rusyfikacja prowadzona przez zaborcę, walka z tym, co polskie i katolickie owocowała akcjami pacyfikacyjnymi (Drelów, Pratulin), wywożeniem do Rosji. Wskutek tego część unitów przyjęła prawosławie, część jednak kontynuowała praktyki religijne w konspiracji. Według danych z 1859r. unicka parafia w Parczewie liczyła 1661 wiernych (w samym Glinnym Stoku było ich 204).
Marta Goździk
nie ma to jak zdjecie Kajetana bez glowy...
Ocen ten komentarz:
jedynym głąbem na tym forum jesteś ty [2010-10-04 23:08]
zresztą nie pierwszy raz ci piszę, idź się chłopie leczyć, moze jakąś niekonwencjonalną metodą skoro zwykłe już zawiodły i nie ośmieszaj się tudzież nieznajomością historii jak i zabytków. Jeżeli nie wiesz co to znaczy "obiekt zabytkowy" odsyłam do encyklopedii lub wikipedii, to pewnie łatwiej znaleźć.
Ocen ten komentarz:
całuj psa wnos [2010-10-04 21:54]
"do stones" czytasz czytasz i gó.no chłopie rozumiesz,wszędzie szukasz wariatów ,a może zacznij od siebie ? i co z tego ,że prawosławie nie pochodzi z Moskwy ? co to ma do rzeczy ? ciężko sie z idiotami dogadać ,ja tylko skonstatowałem,że rózne są koleje losu ,czasem trzeba zginąć ,dla sprawy ,aby pózniej po mlatach dokładać do "zabytków" okupanta. I czegoż tu głąbie nie można zrozumieć ?
Ocen ten komentarz:
do "stones" [2010-10-04 10:45]
swoje fobie powinienieś leczyć a nie udawać historyka na forum. Zdecydowana większość ma gdzieś to, kto i w jakim celu coś zbudował a jeżeli taki budynek ma rangę zabytku to również należy o niego dbać. Cerkiew w Sosnowicy jest bardzo ładna i bardzo dobrze, ze jest remontowana. To część kultury i historii tego miejsca a straszenie Moskwą w tym wypadku jest niedorzeczne, gdyż kolebką prawosławia wcale nie jest Rosja. Jeżeli ktoś ma tutaj ciasny umysł to raczej ty jesteś tą osobą a demokracja niestety, daje głos również ludziom niezrównoważonym co stanowi od niedawna pewną "modną" tendencję.
Ocen ten komentarz:
teraz, to nikomu nie przeszkadza..ale był taki czas.... ,coś króciutką pamięc macie dobrzy ludzie z polesia ,jak się jedzie przez Sosnowicę ,to sie myśli ,że tacy pobożni prawosłąwni tam mieszkali,a to był wymuszony prezencik z Moskwy,całkiem niedawno mieliśmy inny prezencik ,też z Moskwy ,ano słynny PKWN ,potem PZPR ,ciasnota umysłowa i brak szerszej perspetktywy ,oraz refleksji przebija z waszych postów ,cóz demokracja macie prawo nawet do własnej ciasnej głupoty
Ocen ten komentarz:
Ruble z Moskwy [2010-10-02 21:39]
Ja jestem miejscowy z dziada pradziada i mi przeszkadza że cerkwie budował Car Batiuszka w czasie zaborów na tych ziemiach. I ja nie jestem poleszczuk, miejscowy, swojak tylko Polak. A takich pobożnych prawosławnych to moi dziadkowie wspominali jak jeszcze żyli i mówili o nich rezuny. I to o swoich sąsiadach co w zgodzie z nimi żyli przed wojną w jednej wsi. I cieszy mnie że jest granica która dzieli nasze narody. I nie mam nic przeciwko temu żeby tak zostało do końca moich dni.
Ocen ten komentarz:
na podlasiu żyją w zgodzie miejscowi i im nie przeszkadza czy na restaurację zabytków kasa płynie z moskwy warszawy czy brukseli. oczywiście jak ktoś się nie czuje miejscowym, tubylcem, swojakiem, poleszukiem itd... to mogą mu ruble i euro przeszkadzać, ale cerkiew nie jest znakiem rusyfikacji tylko pobożności prawosławnych na tym terenie ...
Ocen ten komentarz:
na podlasiu żyją w zgodzie miejscowi i im nie przeszkadza czy na restaurację zabytków kasa płynie z moskwy warszawy czy brukseli. oczywiście jak ktoś się nie czuje miejscowym, tubylcem, swojakiem, poleszukiem itd... to mogą mu ruble i euro przeszkadzać, ale cerkiew nie jest znakiem rusyfikacji tylko pobożności prawosławnych na tym terenie ...
Ocen ten komentarz:
Robal Stepowy [2010-10-01 21:39]
A figurkę Kajetana to pewnie jakieś Niemce lub Ruskie ukradli bo Polak katolik to by nie ruszył świętego. Tak mi się zdaje. Ale mogę się mylić. A artykuł niezły. trzeba pamiętać o historii własnej ziemi.
Ocen ten komentarz:
Robal Stepowy [2010-10-01 21:39]
A figurkę Kajetana to pewnie jakieś Niemce lub Ruskie ukradli bo Polak katolik to by nie ruszył świętego. Tak mi się zdaje. Ale mogę się mylić. A artykuł niezły. trzeba pamiętać o historii własnej ziemi.
Ocen ten komentarz:
dobry artykuł ,ciekawe też co by sobie pomyśleli ci 3 unici powieszeni przez carskich siepaczy ,jakby dowiedzieli się ,że wolna Polska remontuje żywy dowód rusyfikacji mianowicie cerkiew w Sosnowicy ,gdzie do budowy sam car z własnej szkatuły ruble sypał ? wiem wiem, poprawność pol. zabytek dobre wychowanie ,kultura ...ale, goście nie żyją i sporo innych też ,życie pełne jest niespodzianek ,jak ktoś śpiewał
Ocen ten komentarz: