
Autor: Agnieszka Biernacka - Kiewel
„Zabrali Ojców od dzieci a synów od Ojców. Co za lament był gdyśmy się rozstawili ze swemi najmilszemi (…) rozegrali się Armaty i karabiny maszynowe w górze i na ziemi. Niech Bóg broni, aż skóra na człowieku drżała. Tak my przez dwa tygodnie mieliśmy wielki strach i boleść. Ale Pan Bóg wszechmogący okrył nas swoim płaszczem, że nawet i włos z głowy nie spadł”- to jedne z pierwszych zdań, jakie czytamy w dokumencie odnalezionym w krzyżu.
Tyfus „dotknął” 75% społeczności Derewicznej
List do potomnych został napisany 7 grudnia 1941 roku w Derewicznej. Na czterech stronach pisarz, który jednak swoich personaliów nie podał, w imieniu mieszkańców całej miejscowości, opisuje bieżące wydarzenia i fakty z ich ówczesnego życia., Dowiadujemy się między innymi o wejściu czerwonej armii Stalina, czy epidemii tyfusu plamistego. W dokumencie aż roi się od nazwisk, funkcji i informacji dotyczących władz gminnych i parafialnych. Dokument zawiera też modlitwę błagalną, aby Bóg odpuścił mieszkańcom Derewicznej wszystkie grzechy, którymi go rozgniewali.
Weremczuk: Być może oryginał oddamy do archiwum
Dzięki akcji wymiany i renowacji wszystkich krzyży w Derewicznej, która finansowana jest ze składek mieszkańców miejscowości, odnaleziono prawdziwą perełkę.
-O liście ukrytym w krzyżu powiedział mi mój ojciec, Julian Wołowik. Byłam wtedy małą dziewczynką- mówi Wspólnocie Zofia Rudnicka, mieszkanka Derewicznej. Był doskonale poinformowaną osobą, gdyż krzyż umiejscowiono na działce należącej do jego rodziny. Teraz, kiedy mieszkańcy postanowili, wymienić krzyż na nowy, pani Zofia przypomniała sobie o „skarbie”. – Nie wiedziałam, w jaki sposób ten list ukryto i co w nim jest napisane- dodaje.
Dopilnowała, aby robotnicy pracujący przy krzyżu poszukali go u podstawy. To nie była bajka. Odnaleźli dokument. - Znajdował się w butelce, zamkniętej kawałkiem tkaniny i korkiem- opowiada, pokazując oryginalny dokument.
- Prowadzę rozmowy z mieszkańcami i część osób przychyla się do takiej wersji, aby do krzyża włożyć kopię listu i dołączyć kilka zdań ze swojej strony, a oryginał oddać do archiwum parafii lub gminy- mówi z kolei Tomasz Weremczuk- mieszkaniec Derewicznej i członek Rady Parafialnej.
- Jest kilka pomysłów, jak zagospodarować ten list - mówi Wspólnocie wójt Ireneusz Demianiuk – Być może włożymy go w postawioną replikę krzyża z adnotacją o bieżących wydarzeniach, ale ta sprawa jest ciągle „otwarta”.
Prosimy o wiadomośc jak zakonczyła się sprawa tego listu. Gdzie oryginał został umieszczony ?
Ocen ten komentarz:
Ładnym stylem napisane [2010-10-21 07:44]
Ktoś miał naprawdę ładny charakter pisma. Dzisiaj już trudno o taki, komputery wyręczyły nas we wszystkim, no ale czasy się zmieniają. Fajnie, że przez takie miejsca sakralne możemy odnaleźć kawałek naszej historii, naszej tożsamości. Nie tylko Warszawa czy Kraków ją posiadają ale również takie małe miejscowości jak właśnie Derewiczna.
Ocen ten komentarz:
pierwsza klasa [2010-10-20 21:57]
pewnie co się spieszyć ,zaraz wybory samorządowe ,to się napisze kto wygrał ,za rok parlamentarne,,no, ale żeby mieszkańcy Derewicznej Boga umieli rozgniewać ,no no artyści pierwsza klasa ,takie umiejętności posiadać
Ocen ten komentarz: