
Wiesław Kukiełka z Wohynia, przewodniczący Wspólnoty Leśnej, nadal żyje w strachu. Najpierw nieznani sprawcy pocięli mu opony, powbijali druty w ziemię w zbożu, a teraz ktoś przysłał list z groźbami. Co jeszcze się stanie, kto jeszcze ucierpi w związku z kłótniami we Wspólnocie?
Na początku września ktoś wszedł do garażu pana Marka i pociął opony w ciągniku, siewniku i rowerze. Dwa lata wcześniej miał powbijane druty w ziemię w zbożu, czym uszkodził kombajn. Po tych zdarzeniach Marek Kukiełka złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego Wspólnoty Leśnej. Jego zdaniem występki sprawców związane są właśnie z działalnością we Wspólnocie. Jego rezygnacja nie została przyjęta przez ogólne zebranie udziałowców, które odbyło się 16 października. Samo zebranie było bardzo burzliwe. Do awanturującego się uczestnika wezwano policję. Członkowie przegłosowali propozycję zwrotu kosztów pociętych opon przewodniczącego.
Nie skończyło się jednak na pociętych oponach. Dwa tygodnie temu, 16 listopada, na domowy adres pana Kukiełki przyszedł list - priorytet wysłany z Warszawy. "Panie Prezesie. Proszę podać się do dymisji z całym zarządem, a pieniądze, które uzyskał Pan od Wspólnoty za pocięte opony proszę przekazać w imieniu Wspólnoty na cele charytatywne (centralne ogrzewanie w naszym kościele). W przeciwnym wypadku zajmą się panem odpowiedni ludzie i zapewniamy, że nie będzie to dla pana przyjemne. Zarówno pana, jak i zarząd potraktujemy po cygańsku, a po losowaniu okaże się, kto pierwszy padnie ofiarą" - czytamy w anonimie.
- Moim zdaniem jest to groźba, ale policja nie podziela tej opinii i nie wszczęła śledztwa - tłumaczy pan Marek. Dwa tygodnie temu doszło do uszkodzenia 3 szlabanów przy ul. Suchowolskiej, zabezpieczających wjazdy do lasów Wspólnoty. Policja ujęła podejrzanych sprawców, dwu bezrobotnych młodych ludzi, mieszkańców gminy Wohyń. Przewodniczący Wspólnoty podejrzewa, że działali z polecenia kogoś, związanego ze Wspólnotą Leśną w Wohyniu. Policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.
- Jest kilka takich osób, które chciałyby same korzystać z tych 460 hektarów lasu należących do Wspólnoty - tłumaczy Kukiełka. - Powstaje atmosfera nagonki na przewodniczącego. Boję się o swoją rodzinę, dzieci - mówi. Sprawa wygląda dosyć poważnie, bo przecież nie wiadomo kto straszy przewodniczącego i do jakich czynów jest zdolny się posunąć.
Marek Wiesław niektorzy znaja go jako Marka ainni jako wieska
Ocen ten komentarz:
to on w końcu Marek czy Wiesiek bo już nie ogarniam
Ocen ten komentarz:
udziałowiec.. [2011-12-02 20:31]
takiego Prezesa we wspolnocie lesnej jeszcze nie bylo -trzymaj się panie Marku a ci co zastraszają kiedyś też się będą bali
Ocen ten komentarz:
cele charytatywne? [2011-12-02 11:26]
a jaki to cel charytatywny dawać pieniadze zachłannej czarnej mafii która zarabia z pięć tysięcy miesięcznie, niech sobie sami finansują prace remontowe w kościółkach. Moze lepiej przed świętami dać biednym dzieciom lub zrobić im paczki? To pewnie sprawka jakiegoś "miłującego bliźniego", prawdziwego Polaka i katolika. Tylko oni są zdolni do takiej nienawiści i tak absurdalnych pomysłów. A policja to weźmie się do pracy dopiero wtedy jak komuś stanie się krzywda.
Ocen ten komentarz:
z tego wniosek zeby policja bardziej wzieza sie do pracy
Ocen ten komentarz: