
Marek Klimiuk z Komarówki (powiat radzyński) rozpoczął cykl wypraw i wyzwanie zdobycia Korony Ziemi, czyli najwyższych szczytów wszystkich kontynentów. 29 stycznia wyruszył w Andy Argentyńskie, żeby zdobyć Aconcagua (6962 m).
Z zamiłowania i wyboru podróżnik, który wspina się po skałach, nurkuje, a przygodę z górami rozpoczął w liceum. - Najpierw Tatry, potem trochę dalej - Alpy i otarcie się o Himalaje spowodowały wielkie pragnienie zdobywania szczytów - mówi.
Marek Klimiuk urodził się 34 lata temu w Komarówce Podlaskiej. Tu kończył szkołę podstawową, potem średnią. Stąd pierwszy raz wyruszył w góry. Na studiach na SGGW kontynuował swoją pasję wspinając się coraz wyżej i nabierając coraz większego doświadczenia. W 2005 roku postanowił stanąć twarzą w twarz z górami naprawdę wysokimi. Padło na Mount Blanc (4810 m).
Postanowił zaryzykować i wspinać się samodzielnie. - Teren stawał się coraz trudniejszy, pogoda zaczynała się psuć i wtedy stwierdziłem, że to max, co mogłem zrobić w pojedynkę, zacząłem schodzić i wtedy pojawili się ostatni wchodzący - Anglicy - opowiada podróżnik. Dzięki nim udało się Markowi zdobyć Mount Blanc. Gorzej było podczas zejścia. Pogoda była fatalna. Zatrzymali się w schronie. W końcu zdecydowali się zdzwonić po ratowników. Niestety ci nie podjęli akcji ze względu na bardzo złe warunki pogodowe. Zmarznięty, ale cały, następnego dnia wrócił do schroniska. W 2010 roku podróżnik z Komarówki ponownie stanął na dachu Europy. Potem 22 lutego 2011 roku wraz ze swoją dziewczyną zdobyli kolejny szczyt - najwyższą górę Afryki Kilimandżaro (5895 m). Wędrówka trwała 5 dni. Dzień schodzili. - Przy schodzeniu z Kilimandżaro mojej dziewczynie wypadła rzepka. Jej zachowanie było błyskawiczne, wcisnęła ją sobie z powrotem. Marsz jednak był okraszony bólem i znacznie powolniejszy, cierpienie było bardzo widoczne, ale sukces zdobycia Kili to przewyższał - opowiada.
Marek wraz ze swoją dziewczyną i kolegą 29 stycznia wyruszyli na kolejną wyprawę. Drogą lotniczą przez Berlin, Madryt, Santiago dotarli do Mendozy w Argentynie. Chcą zdobyć kolejny szczyt z Korony Ziemi - Aconcagua (6962 m). - W siedzibie Parku Narodowego Aconcagua organizujemy niezbędne pozwolenia na wspinaczkę na szczyt. Robimy zakupy prowiantu i gazu na akcję górską. Z Mendozy jedziemy do Puenta del Inca (2740 m), tutaj wynajmujemy muły, które pomogą przetransportować ekwipunek do bazy, pakujemy bagaże i wchodzimy do Parku. Następne 2-3 dni to trekking długą Doliną Horcones, śpimy w Confluenci (3400 m). Do zdobycia lepszej aklimatyzacji wchodzimy do Plaza Francia (4230 m) oraz zobaczyć imponującą, południową ścianę Aconcagui - tłumaczy alpinista. Powrót do Polski przewidziany jest na 21 lutego. Po powrocie spotkamy się z Markiem, który opowie nam o wyprawie. Relację przeczytacie Państwo we Wspólnocie.
Więcej w papierowym wydaniu Wspólnoty
po co tem lezie? I przez takich później armie ludzi trzeba mobilizowac i szukać takiego, jak tam gdzieś go wciągnie. DO DOMU!!!
Ocen ten komentarz:
Serdecznie gratuluje wspaniałych ambicji i wytrwałości. Trzymam kciuki za kolejne ekspedycje:)
Ocen ten komentarz: