Strona główna | Forum | Kontakt | Linki | Galeria | Okładki | O nas | Reklama | Archiwum |
WWW.E-WSPOLNOTA.COM | Dziś jest Środa, 23 maja 2012r. 05:52
Wspólnota » Region » Sport | Piątek, 10 grudnia 2010r. 14:25

Historia Ariela Borysiuka

Autor: Dział sportowy- Mateusz Połynka


Mógł zostać siatkarzem, gdyby nie upór Krzysztofa Krucewicza. Dzisiaj Ariel Borysiuk biega po boiskach Ekstraklasy i gra na chwałę Legii Warszawa. Niedawno zadebiutował w reprezentacji Polski. Odkrywamy historię młodego bialczanina, który pierwsze kroku stawiał w UKS TOP-54.

Na osiedlu pod blokiem
- Ariel od momentu, gdy zaczął chodzić, kopał piłkę. Miał to już w genach, był skazany na futbol - wspominał Rafał Borysiuk, starszy brat reprezentanta Polski. Przygoda Ariela Borysiuka z piłką nożną była podobna, jak większości młodych chłopców. Uganiał za futbolówką od rana do nocy, wspólnie ze swoim bratem. - Wychodziliśmy na boisko koło Szkoły Podstawowej nr 6 i tak non stop graliśmy z kolegami. Pamiętam, jak nawet starsi czekali przed blokiem, żeby Ariel wyszedł i grał w ich drużynie. Od małego miał smykałkę do piłki. Pogoda nie grała roli. Czy deszcz, czy słońce brata ciągnęło na asfaltowe boisko przy ,,szóstce" - dodał Rafał.
Mógł zostać siatkarzem
Niewielu kibiców piłki nożnej wie, ale Ariel mógł zostać siatkarzem. W trzeciej klasie szkoły podstawowej w jego szkole powstawała klasa sportowa o profilu piłki siatkowej. Na słynne zajęcia SKS-u przychodzili najzdolniejsi uczniowie. Nie mogło zabraknąć młodego Borysiuka. - Oczywiście, że pamiętam Ariela. Był wyróżniającym się chłopakiem, usposobionym sportowo. Przecież jego siostra grała w siatkówkę. Chcieliśmy zapisać go do tej klasy, jednak szybko spotkało się to z odmową. Wiadomo, brat grał w Podlasiu, więc chciał, żeby jego brat również uprawiał tą samą dyscyplinę sportu. Jak widać, z dobrym skutkiem. Dzisiaj gra w Ekstraklasie i niedawno został powołany do reprezentacji Polski, ale myślę, że mógłby zostać równie dobrym siatkarzem - mówił Maciej Sobieraj, trener Serbinowa Biała Podlaska. Aby rozwijać umiejętności piłkarskie pod okiem trenera, Rafał zaprowadził młodszego brata na trening do Orlika. Arielowi nie spodobało się i po pierwszych zajęciach zrezygnował. Piłkarz Podlasia nie zrezygnował i dowiedział się, że w Szkole Podstawowej nr 5 prowadzone są również zajęcia z piłki nożnej. - Byliśmy zdumieni umiejętnościami Ariela. Już po pierwszym treningu byliśmy zdecydowani, by wziąć tego chłopca pod nasze skrzydła. Zdecydowanie wyróżniał się wśród swoich rówieśników, przeganiał ich wyraźnie. Musieliśmy działać, by młodzieniec przeniósł się do naszej szkoły - mówił Krzysztof Krucewicz, pierwszy trener Borysiuka. - Pamiętam, jak kilkukrotnie namawiano mnie oraz męża, żeby Ariel poszedł do innej szkoły. Oboje pracowaliśmy i mieliśmy duże wątpliwości, gdyż do ,,piątki" jest znacznie dalej, a przecież mieszkaliśmy tuż przy ,,szóstce". Początkowo chcieliśmy, żeby chodził do swojej szkoły, a na treningi ktoś zawsze by go podwiózł. Po pierwszych treningach nie było o tym mowy. Arielowi bardzo spodobało się i był zdecydowany na piłkę nożną - mówiła Anna Borysiuk, mama gracza Legii Warszawa.
Sam go będę woził
- Gdyby rodzice zrezygnowali, nie wybaczyłbym sobie teraz. Nie po to szkoliłem go od najmłodszych lat, by grał w siatkówkę. Mówiłem, że jak oni nie będą mieli czasu, sam wsiądę na rower i dzień w dzień będę jeździł z nim na treningi - dodał Rafał. - Nogi Ariela były zdolniejsze od nóg. Wiedziałem, że będzie mu trudno zmienić otoczenie, kolegów i przenosić się w zupełnie inne miejsce. Po moich i Henryka Grodeckiego namowach, rodzice zgodzili się na ,,przeprowadzkę". Wspólna decyzja była taka, że Ariel zaczyna naukę w czwartej klasie o profilu sportowym - dodał Krucewicz.
Pierwsze sukcesy
Po kilku miesiącach treningów zespół Krzysztofa Krucewicza wziął udział w turnieju ,,Z podwórka na stadion". W zespole UKS TOP-54 brylował już Ariel. Środowisko piłkarskie po raz pierwszy zobaczyło tak wielki talent. - Wszyscy byli pod wrażeniem gry Ariela i jego skuteczności. W ciągu jednego dnia, mój podopieczny strzelił ponad trzydzieści goli! Został królem strzelców. W wakacje pojechaliśmy na turniej do Krasnegostawu. Tam również nie było mocnych na niego. 34 bramki i kolejna korona króla strzelców - mówił Krucewicz. W 2002 roku umiejętności Borysiuka były na tyle dobre, że był wiodącą postacią w drużynie, złożonej z chłopców o dwa lata starszych od siebie. Bialczanie wywalczyli piąte miejsce w Polsce w turnieju Coca Coli. Rok później powtórzyli sukces. - Ariel od początku startów otrzymywał nagrody najskuteczniejszego zawodnika bądź najwszechstronniejszego gracza. Z jedną nagrodą nie mógł się pogodzić.
Po co mi te buty?
Będąc w ostatniej klasie szkoły podstawowej, wraz z rówieśnikami wystąpił w finale wojewódzkim Igrzysk Młodzieży Szkolnej. - Pamiętam jak dziś - trener Krucewicz pokazuje zdjęcie z tego meczu w pięknej kronice klubowej - jak trzech chłopców kryło Ariela. Nie interesowała ich piłka, lecz chcieli zrobić wszystko, by nasz zawodnik nie strzelił gola. To zdjęcie zrobiłem specjalnie, by pokazać mu kiedyś, jak musiał sobie radzić z kilkoma rywalami. Przegraliśmy ten mecz w dogrywce. Były to czasy, gdy władze piłkarskie chciały wprowadzić formułę Złotego Gola. Gracze z Kraśnika zdobyli decydujące trafienie i cieszyli się z wywalczenia awansu do rozgrywek ogólnopolskich. Ariel nie wytrzymał i położył się na boisko i zaczął płakać. Wiedziałem od organizatorów, że otrzyma buty piłkarskie w nagrodę za najskuteczniejszego zawodnika turnieju (21 goli). Ariel nie martw się, są przegrani i wygrani. Dzisiaj nam się nie udało, następnym razem będzie lepiej. Zaraz dostaniesz nowe korki - powiedziałem do niego. W tym momencie usłyszałem słowa z jego ust, które pokazały jego dorosłość. - Trenerze - mówił Ariel, przecież przegraliśmy mecz i nie zagramy w finale. Przegrał zespół, a buty są mi niepotrzebne. Marna nagroda - wspominał Krucewicz. Rok później bialczanie z Borysiukiem w składzie wywalczyli brązowy medal Mistrzostw Polski. Oczywiście nie mogło obejść się bez nagrody dla niego. Kolejny tytuł najskuteczniejszego - 19 bramek.
Miłość do Legii
W latach dzieciństwa Ariela, do Białej Podlaskiej na przygotowania przedsezonowe przyjeżdżała Legia Warszawa. Ukochany klub Borysiuka trenował pod okiem Dariusza Kubickiego na obiektach bialskiego ZWWF-u. - Razem z Rafałem chodzili na wszystkie treningu. Musiał wziąć aparat, bo chał mieć zdjęcie z każdym piłkarzem i trenerami. Jak to się wszystko potoczyło, że kilka lat później pan Marek Jóźwiak i Mirosław Trzeciak przyjechali przekonywać go, by grał w Legii - wspomina mama Ariela.

 


Oceń wagę artykułu

Ocena: 4.5/5 (Oddane glosy: 19)

Komentarzy (3)     Dodaj swoją opinię Czytano: (3366) razy.

 

Legionista [2010-12-10 18:35]

W gazecie bylo fajnie napisane, że wolalby na Lazienkowskiej kosić trawę niż grać w Polonii



Ocen ten komentarz:

Ocena: 3.0/5 (Oddane glosy: 5)

 

pawlo [2010-12-10 15:13]

super sprawa



Ocen ten komentarz:

Ocena: 3.6/5 (Oddane glosy: 5)

 

xyz [2010-12-10 15:03]

dobry artykuł, oby więcej takich



Ocen ten komentarz:

Ocena: 2.8/5 (Oddane glosy: 5)

 

Skomentuj artykuł:
Imię/Nick:

Twój wpis:

Możesz wspisac jeszcze: znaków.


Proszę przepisać kod z powyższego obrazka:


Redakcja Internetowego Serwisu Informacyjnego e-wspolnota.com nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.



Aby dodać komentarz należy wypełnić wszystkie pola formularza.

2009 Projekt i wykonanie pawlusza | © Wydawnictwo Wspólnota - Mateusz Orzechowski stat4u