
Okres zimowy jest doskonałym czasem, by zastanowić się czy kluby z naszego regionu stać na awans do wyższych klas. Zarówno Orlęta Radzyń Podlaski, jak i Orlęta Łuków znajdują się w sytuacji, która może skłaniać do podjęcia właśnie takiego tematu.
Jeszcze przed startem rozgrywek III ligi, w Radzyniu Podlaskim było naprawdę gorąco. Niespodziewanie większa część zarządu wraz z prezesem Andrzejem Tarkowskim złożyła dymisję. Na Orlęta padł blady strach. Po kilkunastu dniach Tarkowski zdecydował, że nadal będzie piastował najważniejszą funkcję w klubie.
Na półmetku rozgrywek pojawia się pytanie, czy Orlęta stać na grę w wyższej klasie? Według Tarkowskiego, aby marzyć o wyższej lidze, potrzebne jest podwojenie budżetu i zabezpieczenie pieniężne w wysokości około półtora miliona złotych. Jedną z głównych składowych sponsorowania klubów są dotacje przekazywane przez samorządy.
W Łukowie przed ekipą Roberta Różańskiego również wizja wywalczenia promocji. Zmagania IV ligi rządzą się nieco łaskawszymi regułami. Do wyższej klasy rozgrywkowej wejdzie zwycięzca oraz drugi zespół na koniec sezonu. Po rundzie jesiennej łukowianie zajmują drugie miejsce, ze stratą pięciu"oczek" do Lublinianki-Wieniawy. O ile w Radzyniu Podlaskim nigdy nie było drugiej ligi, to już w Łukowie niemal wszyscy kibice wymagają tego od zespołu. Od momentu przejęcia władzy przez burmistrza Dariusza Szustka, można go spotkań niemal na każdym meczu Orląt u boku prezesa Zbigniewa Biadunia.
Wypowiedzi prezesów klubów w nowym wydaniu Wspólnoty już we wtorek