
Autor: Ewa Lisek
– Ich ciała zostały odnalezione w odległości około 40 metrów od brzegu – informuje Jarosław Maluga z straży pożarnej w Lubartowie.
Nad jeziorem Krasne o tragicznych wydarzeniach z dnia poprzedniego było głośno. – Nie mogę uwierzyć, że taki los spotkał dwoje uśmiechniętych dzieci – mówi pani Anna z Lublina, która przyjechała nad Krasne na wczasy. Nie chce podawać swojego nazwiska. – Po co? Żeby ludzie gadali?
Pani Anna widziała Michała i Anetę tuż przed tragicznym finałem kąpieli w jeziorze. Pamięta ich bardzo dobrze. Widać było, że są bardzo w sobie zakochani. Pamiętam, że rozbili namiot i od razu poszli do wody. To niesprawiedliwe. To były jeszcze dzieci…
Michał P. niedawno skończył 18 lat, Aneta W. za niecałe dwa tygodnie miałaby 17. Dotarliśmy do osób, które bardzo dobrze znały dziewczynę. – Znałem ją już z czasów podstawówki, wprawdzie nie chodziłem z nią do jednej klasy, ale, jako, że miałem znajomych w jej klasie, poznałem ją przy okazji – opowiada Artur Martyka, znajomy dziewczyny ze szkoły. - Później jeszcze przeciągnęło się to przez gimnazjum i szkołę średnią. Dam głowę, że nigdy nie widziałem grymasu niezadowolenia na jej twarzy – wspomina chłopak.
- Mieliśmy tyle planów na przyszłość. Chcieliśmy się spotkać, porozmawiać, może zrobić jakieś ognisko – opowiada koleżanka Anety z klasy. Chce zachować anonimowość, obawia się reakcji ze strony kolegów. - Dlaczego musi dojść do takiej tragedii, żeby człowiek docenił obecność innego człowieka – pyta na jednym z lubelskich forum inna znajoma Michała i Anety.
Aneta uczęszczała do klasy biologiczno-chemicznej w Liceum im. Hetmana Zamoyskiego. - Lubiła przede wszystkim towarzystwo, rozmowy. Zaryzykuję także stwierdzenie, że nauka sprawiała jej przyjemność. W klasie II gimnazjum miała średnią rzędu 5.53, co jest wynikiem bezapelacyjnie "niezłym" – mówi Artur Martyka.
Do tragedii być może by nie doszło, gdyby para kąpała się na strzeżonym kąpielisku. Było jednak inaczej. Wypłynęli na materacu bardzo daleko od brzegu, ponad 40 metrów. Jarosław Maluga z lubartowskiej straży pożarnej zauważa, że jezioro Krasne jest jednym z najniebezpieczniejszych w regionie. – Na dnie jest wiele uskoków – precyzuje. - Poza tym zbadana głębokość dochodzi do 34 metrów.
– To dziwne, że nikt nie widział jak się topili, nikt nie zareagował. Przecież tutaj przyjeżdża tylu ludzi… - rozkłada bezradnie ręce pani Anna. Dodaje, że wczasowicze zauważyli dopiero pusty materac dryfujący po jeziorze. - Płetwonurkowie ze straży pożarnej przeszukiwali jezioro, natomiast policjanci przeszukiwali brzeg jeziora w poszukiwaniu zaginionych – relacjonuje Grzegorz Paśnik z policji w Lubartowie. Około godziny 17:00 płetwonurkowie odnaleźli na dnie jeziora ciała nastolatków.
- Prowadzimy czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności tej tragedii – kończy Paśnik.