
Autor: Katarzyna Fronc
Władze miasta i gminy nie poczuwają się do udrażniania rowów melioracyjnych. Nikt nie poczuwa się do ich własności. Tymczasem dwa razy do roku wiele posesji jest zalewanych, a budynki, jakie się na nich znajdują, są podtapiane.
– W tej chwili u mnie stoi pół metra wody. A co będzie, jak śnieg zacznie topnieć? – zastanawia się Władysław Moroz, mieszkaniec Terespola. Nauczony doświadczeniem, usypał sobie prowizoryczny wał, by chronić swój dobytek. – Gdyby nie to już teraz miałbym wodę w domu – utyskuje. Wspólnie z sąsiadami, będącymi w podobnej sytuacji, wielokrotnie pojawiał się na sesjach miejskich, gdzie sygnalizował problem.
Władze miasta, chcąc wykazać się dobrą wolą, wyczyściły niektóre fragmenty. Inne, jak tłumaczył wielokrotnie mieszańcom Terespola burmistrz Jacek Danieluk, nie są własnością miasta. Zasłaniając się prawem własności, wyjaśniał, że nie może z budżetu samorządu pokrywać kosztów związanych utrzymywaniem w należytym porządku rowów, które należą do działek prywatnych osób.
Władysław Moroz twierdzi, że burmistrz mija się z prawdą, by uniknąć odpowiedzialności za utrzymanie rowów. – Przez ostatni rok fałszował rzeczywistość, twierdząc, że należą do nas, i utrudniał nam dojście do prawdy. W grudniu sprawdzaliśmy w księgach wieczystych i okazało się, że nie jesteśmy właścicielami rowu – zapewnia Moroz.
Z Mirosławem Iwaniukiem postanowili dojść prawdy i doprowadzić sprawę do końca. Zwrócili się do starostwa powiatowego w Białej Podlaskiej, prosząc o wyjaśnienia. Stanisław Bryndziuk, dyrektor wydziału geodezji, katastru i nieruchomości w bialskim starostwie, tłumaczy, że jeśli chodzi o rów melioracyjny na terenie miasta Terespol ciągnący się od ul. Wojska Polskiego do granicy wsi Łobaczew Duży, to od 27 lat jest on własnością mieszkańców, mających przy nich swoje posesje. – W wyniku modernizacji ewidencji gruntów miejskich został dopisany do poszczególnych ludzi. Wszystko to ma swoje potwierdzenie w księgach wieczystych i na mapkach – zapewnia Bryndziuk. Wygląda więc na to, że to mieszkańcy sami powinni zająć się czyszczeniem i udrożnianiem rowu, tak jak sugerował to wcześniej burmistrz Danieluk.
Rów, o którym mowa, biegnie także przez Łobaczew Duży w gminie Terespol. Na uciążliwości z tym związane narzekają więc także mieszkańcy tej miejscowości. – Zapach jest naprawdę przykry i uciążliwy. Trzeba coś z tym zrobić. Rów powinien być udrażniany, żeby woda nie stała, tylko odpływała. Poza tym mamy podejrzenia, że ktoś wylewa do niego nieczystości i dlatego tak cuchnie – mówi Marta Wowczeniuk z Łobaczewa. Liczy, że jeśli gmina dostanie na własność tereny, gdzie jest rów, będzie zobligowana do utrzymywania jego drożności. – To rozwiązałoby nasz problem – mówi.
Tu sytuacja jest trochę inna niż w mieście. – Działki o łącznej powierzchni 790 mkw. Wpisane są w pozycję skarb państwa, ale brakowało tytułu prawnego – tłumaczy Bryndziuk. W związku z tym starostwo postanowiło zwrócić się do sądu o stwierdzenie, że skarb państwa nabył do nich prawa własności przez zasiedzenie. – Jeśli sąd wyda stosowne orzeczenie, zwrócimy się do wojewody, aby te działki z mocy prawa stały się własnością gminy Terespol – wyjaśnia dyrektor wydziału geodezji. Jego zdaniem uregulowanie stanu własności pozwoli na rozwiązanie kłopotu niedrożnych rowów melioracyjnych.